

Wokół tego miejsca kołuję od dłuższego czasu. Lotnisko Tempelhof a właściwie jego terminal to miejsce i obiekt do zwiedzenia którego przymierzam się jak to u Mnie od dłuższego czasu. Planując wizytę w Berlinie nie brałem go pod uwagę. Tym razem głównym turystycznym celem zostało Muzeum Techniki. Choć i cele turystyczne były celami ubocznymi, jechałem w odwiedziny i pomyślałem by przyjemne połączyć z pożytecznym zwiedzaniem.
Dlaczego fascynuje mnie terminal Tempelhofu ???
Głównie z tego że bardzo działa mi na wyobraźnię. Budowany w latach 1936-1940 w odpowiedzi na dramatyczny wzrost liczby pasażerów i rozwój lotnictwa pasażerskiego. To nie tylko terminal, to założenie urbanistyczne. Z powietrza przypomina orła w locie. Oprócz neoklasycystycznego stylu uwzględniono wszystkie wymogi nowoczesnego lotniska. Więcej, po raz pierwszy ujęto taki kompleks w jedną formę architektoniczną z oddzielnymi poziomami funkcjonalnymi dla przylotów, odlotów, poczty i cargo. Dodatkowo kompleks posiadał zaplecze hotelowe, bagażowe i komunikację z centrum miasta. W roku 2004 brytyjski architekt lord Norman Foster nazwał lotnisko Tempelhof ,,matką wszystkich lotnisk,,. Jest też bardziej mroczny aspekt powstania terminalu i lotniska w takiej formie. Olimpiada w Berlinie w 1936 stanowiła doskonałą okazję dla reżimu faszystowskiego do propagandy sukcesu. Plany kreślono już w roku 1934 a rok później architekt Ernst Sagebiel otrzymał oficjalne zlecenie od Ministerstwa Lotnictwa III Rzeszy. Według wytycznych nazistowskich notabli projekt miał pokazać nowa koncepcje urbanistyczną i monumentalizm architektury narodowego socjalizmu. Jak wyszło ? Moim zdaniem to pytanie retoryczne. U mnie spowodował ciarki podziwu. Główny budynek ma długość 1,2 kilometra. Powierzchnia 307 000 m². Prawdziwym ewenementem ówczesnej inżynierii jest stalowa konstrukcja dachu. Samoloty o wysokości 12 metrów mogły pod nim kołować w celu obsługi pasażerów. Przez dwa lata był to największy budynek na świecie. Dopóki nie zbudowano Pentagonu w USA. Obecnie teren lotniska stanowi przestrzeń dla wszelkiej maści sportowców, spacerowiczów i imprez masowych. Budynek terminalu można zwiedzać i tu jest mój wielki problem. Zainteresowany jestem wycieczką po pozostałościach mitycznych nazistowskich użytkowników, trudno jednak ,,zgrać,, termin z biletami autobusowymi. Będę musiał chyba autem pojechać na konkretny termin zwiedzania. Jest jeszcze opcja ekskluzywnej wycieczki fotograficznej, kilku godzinnej po wszystkich zakamarkach, ze statywem ale cena jest słona. I chyba zacznę oszczędzać na ten wariant : )









Mimo mrocznych początków lotnisko Tempelhof odegrało ważną i zaszczytną rolę w czasie blokady Berlina w 1948 roku. Dzięki jego pasom startowym utrzymano most powietrzny z zaopatrzeniem dla stref zachodnich. Wykonano ponad 270 000 lotów z zaopatrzeniem. Samoloty startowały i lądowały co 90 sekund. Logistyczny majstersztyk. Przed terminalem Tempelhofu i kilku lotnisk ,,partnerskich,, postawiono pomniki upamiętniające to zdarzenie.Pojechałem na Tempelhof z uwagi na nie najlepszą pogodę. Miejsce które wcześniej planowałem czyli Hansaviertel wypadło by w kadrze o wiele gorzej. Spacer wokół lotniska zajął mi około dwóch godzin co dobitnie pokazuje jego wielkość. Niestety z ,,drugiej strony tęczy,, nie jest już tak ładnie. Stoją tam jakieś namioty cyrkowe, miasteczko kontenerowe, jakieś ekoinstalacje bardzo psujące odbiór estetyczny obiektu. Swojego czasu w hangarach osiedlono czasowo inżynierów, lekarzy i architektów będących nadzieją dla niemieckiego rynku pracy. Mam nadzieję że władze Berlina nie wymyślą już nic głupszego dla terminalu. W swojej historii miał wiele zdarzeń czyniących z niego zarówno bohatera jak i świadka historii.




A na koniec małe rozczarowanie. Przed głównym wyjściem stoi głowa orła , jest to część posągu będącego zwieńczeniem głownej elewacji terminalu. Oglądając w necie wydawała mi sie ogromna. Urody nie mogę odmówić rozmiar nie ekscytuje : )




A na koniec taki socjalistyczny ,,cukiereczek,,. O rzut kebabem od Alexanderplatz stoi sobie kilkunastopiętrowy wieżowiec dawnego Domu Nauczyciela. Zbudowany w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku. To klasyk powojennego modernizmu. Jest to miejsce ikoniczne. Posiada on fryz z mozaiki w stylu meksykańskim. Mozaika skład się z 800 tysięcy pojedynczych kolorowych kafelków w kilku miejscach umieszczonych trójwymiarowo. Mozaika pod jakże wymownym tytułem ,,Unser leben,, przedstawia życie codzienne w demokratycznie miłujących pokój Niemczech Ericha Honeckera. Z uwagi na jej całkowitą powierzchnię wynoszącą 125 X 7 m jest największym dziełem sztuki w Europie. Czego tu nie ma ? Są wojacy, lekarze, robotnicy, gołąbki pokoju i hoże dziewczyny o bardzo nie niemieckim typie urody czyli ładne. Jest flora i fauna. To NRD. Sam bym tam zamieszkał jakby było jak na tej mozaice : )



