

Wspominałem wcześniej że odejście Leona sporo zmieniło w moich podróżniczych planach. Wytyczona dolnośląska włóczęga została naturalnie ograniczona do krótkiej a jakże emocjonującej wizyty w pocysterskim klasztorze w Krzeszowie. Po załatwieniu najważniejszej misji rodzinnej pomyślałem aby sobie zrekompensować dolnośląskie atrakcje miejscem, które zawsze chciałem odwiedzić. Zawsze jednak było za daleko bo Zamość leży na krańcach mojego zasięgu.

Zamość renesansowe miasto-twiedza powstało niemal od podstaw w wyniku inicjatywy hetmana Jana Zamojskiego herbu Jelita. Magnata z dziada pradziada. Biografia tego człowieka budzi podziw. Doradca królów Zygmunta II Augusta i Stefana Batorego. Piastował wiele wysokich urzędów, był mecenasem sztuki, mówcą , humanistą i filologiem. Jednym słowem był KIMŚ. Żył w latach 1542-1605. Studiował w Paryżu, Sztrasburgu i Padwie. Nawet w Padwie piastował wysoki urząd – urząd rektora akademii. Po wygaśnięciu dynastii jagiellońskiej był inicjatorem wolnej elekcji i przeciwnikiem powierzenia polskiej korony Habsburgom. Jak na tamte czasy był bardzo propaństwowy. W ciągu swojego życia zdążył bardzo się wzbogacić. Pozostawił swojemu spadkobiercy 11 miast i ponad 200 wsi oraz jako dzierżawca majątku królewskiego 12 miast i ponad 600 wsi. Około roku 1580 na podstawie nadania przywileju lokacyjnego króla Stefana Batorego zakłada miasto Zamość a w roku 1589 tworzy ordynację zamojską w celu uniknięcia podziału majątku.







Wraz z przywilejem lokacyjnym Zamość otrzymuje prawa miejskie. Miejsce powstania miasta nie było przypadkowe. Lokacja na szlaku handlowym z Lwowa do Lublina od pierwszej chwili dostarcza dochodów pozwalających na dynamiczny rozwój miasta i bogacenie się jego mieszkańców. Dodatkowo zgoda na osiedlanie się i swobody religijne dla Ormian, Żydów i Greków czyni z miasta ważny ośrodek handlowy. Zamość jest miastem wielokulturowym i wielonarodowym takie renesansowe multi-kulti. Dzieje miasta obfitują w historyczne wydarzenia.







Mieszkaliśmy niedaleko od starówki i idąc w jej kierunku wrażenie robią szańce twierdzy. Obecnie pozostało ich na moje oko około 60 % a i tak robią wrażenie. Co prawda trzeba użyć wyobraźni aby zobaczyć całe założenie fortyfikacyjne. Te potężne mury to ostatnia linia obrony. W wielu miejscach można dostrzec ślady dawnych bastionów ziemnych i pozostałości umocnień hydro kanalizacyjnych. Od razu rzuca się w oczy stylowa spójność budynków. Wszystkie kościoły a nawet synagoga są budowane w czystym stylu renesansowym.








Zwiedzanie zaczęliśmy od katedry Zmartwychwstania Pańskiego w której pochowany też jest Jan Zamojski. To główna świątynia miasta. We wnętrzu zwraca uwagę późnobarokowy ołtarz, kilkanaście kaplic, nagrobki Zamojskich : Jana – kanclerza i Tomasza – ordynata. W podziemnych kryptach pochowani są kolejni z rodu Zamojskich. Na drzwiach katedry umieszczony jest wielokrotnie powtórzony herb Zamojskich – Jelita.


Kolejnym punktem zwiedzania był Rynek. Wizytówka i symbol miasta. Nie ma w Polsce nikogo kto nie kojarzyłby charakterystycznego budynku Ratusza i bogatych w ornamenty kamienic ormiańskich. Rynek podobałby mi się bardziej gdyby nie był zatarasowany przez ogródki restauracyjne, stoiska z turystycznymi gadżetami i potężna estradę. Ale cóż miasto musi żyć i nie można uśmiercić życia na rynku dla turysty chcącego wykonać parę fotek. Poza tym jego piękna nie jest w stanie nic przyćmić. Rynek jak plener jest idealny. Kontrastowość i formy i koloru nigdy by się nie znudziła. W ogóle Zamość jako plener …….. top topów.







W tym idealnym wizerunku jest tylko jedna rysa niezadowolenia. Zderzenie moich wyobrażeń z realiami. Zachwycając się zdjęciami miasta wyobrażałem sobie jego ogrom. Wielka płaszczyzna rynku, potężny ratusz. A w realu potężny był na pewno podczas budowy w epoce odrodzenia. Teraz to przeciętnej wielkości miasteczko. Tyle że przepiękne. Ale ja jestem malkontentem i lubię sobie marudzić.


Mimo iż ostatnio kultura żydowska nie ma najlepszej opinii biorąc pod uwagę wydarzenia ze strefy, ja nadal lubię judaica na swoich trasach. Synagoga zamojska zbudowana została w latach 1610-1620. Inicjatorami jej powstania byli żydzi sefradyjscy to znaczy żydzi przybyli z półwyspu Iberyjskiego. Parę lat temu odwiedziłem cmentarz Sefradyjczyków tu w Niderlandach. Bardzo ciekawe miejsce. Macewy leżące płasko na ziemi, inna ornamentyka nagrobków – ciekawostka. Synagoga w Zamościu powiększana była o babińce i szkołę kahalną jeszcze w XVIII wieku co świadczy o wielkości gminy żydowskiej jak i tolerancji. Zwiedzając synagogę dowiedziałem że ekstremistyczna komunistka Róża Luksemburg jak i jej rodzina pochodzą z Zamościa.







Zamość architektonicznie to perła , prawdziwa perła. Miasto-twierdza kanclerza wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego jest doskonałą realizacją koncepcji XVI-wiecznego miasta idealnego. Miasto zostało założone na ,,surowym korzeniu,, jako całkowicie prywatna inicjatywa Zamojskiego. Układ przestrzenny oparty jest na włoskiej renesansowej teorii urbanistycznej. To przejaw nowoczesnego na owe czasy spojrzenia na strukturę miejską. Koncepcja ta zakłada że miasto to kompletny, spójny i samowystarczalny organizm. Twórcą projektu był architekt z Padwy Bernardo Morando. Tworzy on siatkę modularną, w którą wpisane zostały wszystkie elementy zespołu przestrzennego i architektonicznego. Bernardo Morando, wykorzystując założenia włoskiej koncepcji citta ideale inspirowanej renesansową filozofią opracował projekt planu miasta oraz najważniejszych budowli: rezydencji fundatora, świątyń, ratusza, wzorcowych domów dla mieszczan, bram miejskich, arsenału i nowoczesnych fortyfikacji bastionowych. Zabudowa powstała w ciągu dwudziestu lat (uzupełniana i wymieniana w XVII i XVIII wieku, bez naruszania pierwotnego układu przestrzennego). W momencie powstawania Zamościa było to rozwiązanie nowatorskie, podobnie jak ścisłe sprzężenie rezydencji kanclerza Zamojskiego z miastem i opasanie ich wspólnymi fortyfikacjami, co nie miało w tym czasie analogii w Europie.

Spacer dookoła miasta, Starego Miasta zajmuje niewiele czasu. Około półtorej godziny. Piszę spacer bo dla chcących poznać miasto dokładnie trzeba by paru dni. Nam udało się zwiedzić Muzeum Zamojskie w kamienicach ormiańskich działające od roku 1926 !!!!, Nadszaniec , Katedrę, Synagogę. I z racji wieku mieliśmy dość jak na jeden dzień : )







Mam jeszcze tylko małą dygresję skąd u mnie taka fascynacja tym fascynującym miastem ? Zanim zobaczyłem Zamość byłem wielkim fanem trylogii Wiktora Zawady opowiadającej o przygodach grupy dzieciaków z Zamościa podczas okupacji. ,,Kaktusy z Zielonej ulicy,, , ,,Wielka wojna z czarna flagą,, , ,, Leśna szkoła strzelca Kaktusa,, wywarły na mnie i moich rówieśnikach wielkie wrażenie. Losy grupy przyjaciół Dzidka Centa, Jaśka Cielebąka , Byśka Stawskiego i jedynej dziewczyny Milki. Bardo ważną ,,postacią,, był pies wyżeł AS podarowany Dzidkowi przez żydowskiego lekarza idącego do getta. Teraz gdy szron siwizny bieli moje skronie dostrzegam propagandowe manipulacje tych powieści, ale wtedy zaczytywałem się nie tylko ja przygodami Kaktusów. Na wypożyczenie w bibliotece trzeba było czekać w kolejce lub jeśli się miało dobre relacje z panią bibliotekarką dostawało się z pod ,,lady,,. Piękne czasy kiedy książki były rarytasami. Wiktor Zawada to pseudonim artystyczny Witolda Welcza absolwenta dziennikarstwa i pisarza. Podobno jego powieść ,,Globus i pałka,, była jeszcze bardziej ortodoksyjna propagandowo jak Kaktusy. Ale ja nie oceniam , jestem wdzięczny za Kaktusy. To chyba pierwsza i ostatnia wizyta w ,,prywatnym mieście,, kanclerza Zamojskiego. Szkoda , ale mam jeszcze tyle do zobaczenia………

