

Ostatnimi czasy plany nie wychodzą. Zawsze pojawi się czynnik chaosu. Odejście Leona to nie chaos to kataklizm. Jedna z głównych wypadkowych moich projektów zdewastowała roczny plan. Powoli zaczynam się zbierać i aby trochę odwrócić uwagę od smutku szukam po okolicy kolejnych miejsc. Wydawało mi się że w promieniu trzydziestu/czterdziestu kilometrów zobaczyłem już wszystko. Myliłem się.






Jak zawsze ,,grzebiąc,, na mapie najbliższej okolicy znalazłem dwie można powiedzieć bliźniacze miejscowości – Geervliet i Heenvliet. Geervliet – teraz wioska która już w 1381 roku otrzymała prawa miejskie. Kiedyś otoczona murami obronnymi których pozostałości można zobaczyć w fundamentach wiatraka. Kilkanaści krętych uliczek zabudowanych kamieniczkami mającymi po kilkaset lat. Kompaktowy ratusz z dwoma sympatycznie groźnymi lwami. Mała śluza w ,,centrum,,. Siedemsetletni kościół. Pierwsza wzmianka pochodzi z roku 1179 i mówi o opłatach. Jak to w Holandii, nic się nie zmieniło od stuleci : ) Wiek XIV tworzy tu ośrodek administracyjny księstwa Putten. I ufortyfikowane gospodarstwo zwane Hof van Putten. I to tyle z historii. Geervliet jest doskonałym miejscem na popołudniowy spacer tym bardziej że kilkaset metrów od niego leży bardzo wielkomiejskie Heenvliet. Piszę wielkomiejskie bo posiada malowniczy pełnoprawny rynek i ruiny zamku zwanego slot Ravesteyn albo slot Heenvliet. I tutaj podziwiam zapobiegliwość i przezorność Holendrów. Zamek obronny zbudowano na sztucznie utworzonej wyspie opodal Hartenkanal dawnej odnogi Maas czyli po ludzku Mozy. Taki sposób ufortyfikowania czynił zamek niezwykle trudnym do zdobycia w średniowieczu a obecnie ułatwia haraczowanie nielicznych turystów dość wygórowanymi w cenie biletami wstępu. Podarowałem sobie. Byłem już w kilku podobnych w stanie obiektach. Irytujące jest to że tu w Niderlandach nawet za obejrzenie ,,kupy gruzu,, naliczy nam opłatę urząd lub jakiś przedsiębiorczy ,,biznesmen,,. Ale dość narzekania , choc nie ja nie narzekam , ja kontestuje.






Heenvliet usadowiło się wokół zamku powstałego w roku 1250. Co prawda w tamtym czasie na zamek składała się tylko masywna wieża słynąca z inkwizycyjnych cel. Więziono tam między innymi Angelusa Merulę. Uważany za heretyka pastor po pobycie w zamkowej wieży spłonął na stosie. Prawa miejskie Heenvliet otrzymał w 1469 roku. W roku 1572 Żebracy wodni najechali pobliskie Brielle terroryzując pobliska okolicę. W Heenvliet terror ten objawił się zniszczeniem zamku, który od tego momentu jest malowniczą ruiną. Obydwie miejscowości posiadają status chronionego krajobrazu wiejskiego. Po tym co zobaczyłem uważam że warto go chronić.






