Zubrnice - skansen
Hrad Helfenburk

W pierwszej wersji planu Ustek, hrad Helfenburk i skansen w Zubrnicach miał być jednodniowym wypadem z Velemina. Wraz z przeniesieniem bazy nad jezioro Chmielarz były to cele poszczególnych wypadów. Wybrałem Ustek nie tylko z uwagi na jego ,,pocztówkową,, urodę ale też z powodu możliwości stworzenia trasy z kilkoma obiektami w okolicy.

Hrad Helfenburk – patrząc na mapę można odnieść wrażenie że położony jest na totalnym odludziu. Trasa z parkingu w Ostrym do bramy zamku Helfenburk miała około 3 kilometrów i prowadziła skrajem dość wysokiego urwiska. Zamek o tej porze roku jest ukryty w koronach otaczających go drzew. Dopiero przy ostatnim podejściu można podziwiać jego założenie obronne i romantyczną malowniczość. Helfenburk jest trochę nietypowym zamkiem. Opiekują się nim i zarządzają wolontariusze stowarzyszenia Hradek Helfenburk. Nie ma biletów ale mile widziane są darowizny na utrzymanie obiektu. Oprócz niewątpliwej urody tej twierdzy głównym punktem wizyty jest wejście na wieżę. Panoram z niej jest rozległa i niezwykle krajobrazowa. Żałowałem tylko jednego że to nie jesień. Kolory jesieni w tym miejscu muszą być naprawdę niesamowite.

Hrad Helfenburk

Zamek zbudowany został w pierwszej połowie XIV wieku przez panów z Klinsztejna z rodu Ronoviców. Już w roku 1375 zamek zakupił arcybiskup praski Jan Oczko z Vlasimi. Po zakupie zamek spełniał rolę wiejskiej oazy biskupa ( tako stoi w Wikipedii ). Naprawdę fajna ,,oaza,,. Jak można się domyslic kolejnymi rezydujacymi byli kolejni arcybiskupi. Dla jednego z nich Jana z Jensztejna tymczasowo przewieziono tu klejnoty, relikwie i książki z katedry św. Wita w Pradze. Jeden z kolejnych arcybiskupów Konrad z Vechty spędził tu kilkanaście lat ukrywając się przed niełaską króla. Potem było normalnie. Zamek przechodził z ,,rąk do rąk,, kilkanaście razy aż do momentu kiedy w 1622 roku spłonął. Po słynnej bitwie pod Białą Górą zamek a właściwie terytorium na którym się znajdował przechodzi na własność Jezuitów. Pierwszym promykiem nadziei dla pozostałości zamku jest momentu gdy nabywcą zostaje hrabia Jakub von Schroll. W latach 1887 do 1890 hrabia demontuje trzecie piętro wieży i lokuje tam swą letnią rezydencję. Zasiedlenie ruin zamku powoduje turystyczne zainteresowanie tym miejscem. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku wykonano kompleksowe prace renowacyjne i archeologiczne. Opieka wolontariuszy stowarzyszenia trwa od 1978 roku. Zamek jest bardzo atrakcyjnym wizualnie miejscem, trasa jest średnio trudna, a tym co mnie najbardziej się spodobało jest to że niezbyt prosty dostęp nie dopuścił do cepeliady jaka można spotkać na przykład koło Karlsztejnu.

Zubrnice - stacja kolejowa

Zubrnice – jeśli chcemy zobaczyć jak wyglądała typowa i zamożna wieś sudecka należy udać się do skansenu w Zubrnicach. Był to jedyny obiekt do którego nie kupowałem biletu. Mimo iż skansen prezentuje się naprawdę malarsko to stosunek ceny biletu do tego co można zobaczyć w jego zakresie moim skromnym ,,szkockim,, zdaniem nie jest opłacalne. Na szczęście można bez przeszkód pospacerować między budynkami, wejść na teren przykościelny i obejrzeć typową zabudowę wiejską północy Czech.

Zubrnice - stacja kolejowa

W niewielkiej odległości od wsi znajduje się stacja kolejowa Zubrnice – Tynište. Linia kolejowa z Usteka do Velke Brezno miała długość tylko 19 kilometrów a wprowadziła te okolice w nowoczesność już w roku 1890 i przez prawie dziewięćdziesiąt lat te nowoczesność wprowadzała. W roku 1978 linie zawieszono. Rok 2010 to następuje ponowne uruchomienie i uznanie kolejki zabytkiem kultury. I skansen i wieś są bardzo ciekawa ilustracją jak wyglądały te strony przed ponad stu laty. Nie muszę dodawać że można odbyć podróż koleją na trasie z Zubrnic do Velkego Brezna. Jako że okolica jest krajobrazowo piękna – warto. Dla automaniaków jest wersja autobusowa a trasa wiedzie z Usteka poprzez Loveckovice do Zubrnic. Największa atrakcją jest środek transportu czyli zabytkowy autobus Škoda 706. Dla mnie to wspomnienie, dla młodych może być szok jaki kiedyś był ,,komfort,, podróżowania.

Levin - centrum

Powoli zmierzam do końca. Ostatnim punktem jaki odwiedziłem było przypadkowo ,,ustrzelone,, w drodze powrotnej na kemping miasto Levin. Miasto – populacja 160 osób !!! Wjechałem do niej szukając jakiejś ,,hospudki,, by zjeść knedlików. Levin to miejsce na krańcach współczesnego świata. Historia go nie omijała o czym świadczy panorama z zamkowego wzgórza i zabytki jakich kilka można zobaczyć. Są więc pozostałości zamku i dzwonnica z 1699 roku, choć obecny kształt uzyskała w 1838. Dzwonnica słynna była z przyciągania piorunów ale piorunochron otrzymała dopiero po sześćdziesięciu latach od powstania. Widocznie miejscowi lubili mocne wrażenia.

Levin - kościół Podwyższenia Krzyża

Bardzo ciekawą budowlą jest kościół Podwyższenia Krzyża z 1791 roku. To późnobarokowa rotunda z dużą przestrzenią centralną pod kopułą i emporami. Ciekawym elementem wystroju jest tzw. ,,Levinsky kocour,, czyli zamurowany klucz z reliefem lwa. To unikatowy zabytek pochodzący z XIII wieku będący symbolem gminy. Pierwsza pisemna informacja o Levinie pochodzi z 1352 roku. W tym czasie jest to miasto targowe. W 1402 założono tu cech garncarzy i z ceramiki miasto było znane do początków XX wieku. Potem skończyły się złoża gliny. Fakt garncarskiej świetności miasta został wykorzystany w projekcie kościoła, który inspirowany był podobno kształtem garncarskiego koła. Wizyta w Levinie trwała około godziny, szkoda ze miasto nie stawia na turystykę – pomieszkałbym w tej dziczy.

Levin - detal

Astarloa's avatar

Napisane przez

Astarloa

Hedonista, fotoamator, fan czeskiej prowincji