Arras - Grand'Place
Arras - Grand'Place

No i poddałem się. Zwiedzam Francję. Byłem tam kilka razy ale raczej przejazdem i raczej zawodowo. Teraz pierwszy raz pojechałem specjalnie turystycznie. W sumie Francja jako kraina podoba mi się. Nie podoba się galijska wyniosłość i fakt przekonania całego świata że jedzenie żab znalezionych w mule czy ślimaków zbieranych w piwnicach to wyraz posiadania wysublimowanego smaku kulinarnego. Ale bez uprzedzeń. Chciałem zacząć od czegoś bardzo spektakularnego ale…. jak to w moich planach nastąpiła zmiana. Potem myślałem o Flandrii Zachodniej, potem o Lille a w końcu w oczy wpadła nazwa Arras. Zawsze kojarzyła mi się z wizytami na zamku wawelskim i dywanami na ścianach których piękno i kunszt doceniłem dopiero po latach. Dlaczego ? Ojciec mój ,,katował,, mnie zwiedzaniem Krakowa, którym był zafascynowany i pierwsze zwiedzanie komnat królewskich gdzie wisiały arrasy zaliczyłem mając lat jedenaście czy dwanaście.

Nawet teraz kolekcja wawelska jest największą na świecie. W roku 1560 król Zygmunt II August zamówił 170 sztuk. Do czasów obecnych zachowało się 136. Wawelskie arrasy dzielą się na kilka tematycznych serii. Jest spora grupa religijnych i herbowych a także weridury czyli krajobrazy ze zwierzętami. Osobną serią są groteski. Arras było prężnym ośrodkiem tkactwa i handlu. I to wszystko co wiedziałem o tym mieście do dzisiaj. Szukając celu na jednodniowy wypad trafiłem na małą notatkę o baroku flamandzkim w Arras. Co prawda liczące około 40 000 mieszkańców Arras może poszczycić się prawie dwustoma zabytkowymi budynkami ale to Grande’Place i położony obok Place de Heros stały się celem mojej podróży. Na deser dołożyłem sobie Cytadelę.

Rynki Arras budzą bezpośrednie skojarzenia z czeskim Telczem , te same rzędy malowniczych kamieniczek z ozdobnymi szczytami fasad w formie schodkowej lub odwróconych ślimacznic podparte kolumienkami podcieni. Charakterystyczne jest wykorzystanie kamiennych narożników do ceglanych murów. To główna cecha baroku flamandzkiego. Powtarzalność stylowa zabudowy związana jest z edyktem króla hiszpańskiego Filipa II Habsburga nakazującym budowę nowych budynków tylko z cegły i kamienia bez żadnych różnic w wysokości tak aby ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się pożarów trapiących ówczesne miasta. Król Filip II już wcześniej zaimponował mi zbudowaniem El Escorialu a i ta decyzja świadczy ze nie był to ,,król malowany,,. Arras znane już od czasów rzymskich spory czas swojej historii było pod władaniem baronów niderlandzkich zależnych od korony hiszpańskiej i dopiero w połowie XVII wieku trafiły na stałe w zasoby królestwa Francji. Cieniem na historii miasta kładzie się I wojna światowa podczas której w Zachodniej Flandrii i Pas de Calais toczyły się morderczo ciężkie walki o czym świadczy ogromna liczba cmentarzy wojskowych. Arras ucierpiało okrutnie. Praktycznie miasto trzeba było ZREKONSTRUOWAĆ od podstaw według starych planów. Trochę to burzy moje odczucia ale doceniam i podziwiam upór mieszkańców. Spacerowałem po centrum zobaczyłem katedrę Notre Dame et Saint Vaast i byłem w kościele św. Jana Baptysty. Był czas na ,,wejście,, na wieżę ratuszową zwaną Beffroi co szczerze polecam , widok zacny i budzący dreszczyk emocji. Przynajmniej u mnie : )

Arras - Grand'Place
Arras - Grand'Place
Arras - Cytadela

Po kilkugodzinnym pobycie wśród barokowych piękności udałem się zobaczyć Cytadelę. Mam wszelkiego rodzaju fortyfikacje w wielkiej estymie. Wyobraźnia pracuje. Ta forteca ma pewien nieuchwytny klimat. Tak jakby za moment miała zapełnić się wojskiem. Szacunek budziła potęga umocnień. Obwałowanie wzmocnione ceglanym murem miało u podstawy szerokość około 40 metrów. Budowę rozpoczęto w roku 1668. Okolice Arras były często miejscem konfrontacji armii hiszpańskich i francuskich. Dopiero w roku 1678 w wyniku traktatu w Nijmegen ustalono granicę. Większość budynków koszarowych pochodzi z okresu początków budowy. Podobnie jak kaplica św Ludwika. Już kilka lat po budowie Cytadela uzyskała przydomek ,, la belle inutile,, czyli ,,bezużyteczne piękno,, To kolejny dowód na postęp w prowadzeniu wojen. W czasie II wojny mieściło się tu więzienie i miejsce egzekucji. W XIX wieku część umocnień zlikwidowano ale i to co pozostało budzi podziw. Nie jest to wbrew pozorom martwe miejsce. Widać jego popularność wśród biegaczy, rowerzystów i takich jak ja niedzielnych turystów. Spędziłem tu bardzo fajną godzinę. Zaraz obok fortecy zlokalizowano cmentarz wojenny ale na ten temat muszę napisać oddzielnie. W tym miejscu za bardzo nie pasuje.

Arras - Cytadela

Skłamałbym że można tak bez końca krążyć po uliczkach Arras bo poza centrum raczej jest przeciętnie. Fajnie jednak było by zostać tu na noc ponieważ w okolicy jest sporo do zobaczenia a wtedy byłaby okazja do uwiecznienia piękna miasta o różnych porach.

Arras - Cytadela

Arras może stanowić bardzo ciekawa bazę na zwiedzanie Pas de Calais. Pobliskie Lille jest zbyt gwarne i ludne. Tam mam zamiar dojechać pociągiem. Ale to już inna historia.

Arras - Cytadela
Arras
Astarloa's avatar

Napisane przez

Astarloa

Hedonista, fotoamator, fan czeskiej prowincji