

Chyba nie można zacząć opowieści o Pekinie od innego miejsca. Zakazane Miasto to najważniejsze miejsce w mieście i najważniejsza turystyczna lokalizacja w Chinach a nawet na świecie. Bilety zakupiłem dwa tygodnie przed terminem podróży bo podobno są limity i potężne kolejki. Kolejki do kas i do samego wejścia zweryfikowałem. Prawda jest bolesna, swoje trzeba odstać. Mieliśmy związaną z tym małą przygodę, gdy omyłkowo stanęliśmy w kolejce na plac Tian’anmen i straciliśmy prawie godzinę do momentu zorientowania się o błędzie. Ciekawym jest fakt że wejście na plac jest darmowe a to co opłacamy u operatorów turystycznych to rezerwacja wejścia. Ale do rzeczy, gdy w końcu weszliśmy na teren Zakazanego Miasta oczom naszym ukazało się mrowie ludzi. Dziesiątki wycieczek oznaczonych flagami na ,,antenach,, przewodników, gwar, szum oraz koszmarny ścisk na głównej osi miasta. Dopiero po kilkunastu minutach gdy ochłonąłem mogłem skupić się na robieniu zdjęć, co nie znaczy że było łatwo. Wyjeżdżam by przebywać sam ze sobą, chodzić po pustych ulicach w miejscach wolnych od turystycznej tłuszczy jak na przykład w Usteku. Pekin to inny poziom. To stolica prawie dwu miliardowego narodu, miasto mające około 22 milionów mieszkańców. Nie ma możliwości zobaczenia jego najpiękniejszych obiektów bez tłumu innych odwiedzających. W mojej opinii to niewielka cena za zobaczenie tak ikonicznych miejsc.







Zakazane Miasto zbudowano w latach 1406 – 1420 i od momentu budowy było to miejsce niedostępne dla zwykłego Chińczyka. Stąd pochodzi tez jego potoczna nazwa bo właściwa to Dawny Pałac ( Gu gong ). inicjatorem budowy był cesarz Yongle z dynastii Ming. Dynastia ta urzędowała w miescie do roku 1644. w czasie wojny domowej i najazdu Mandżurów spora część miasta uległa zniszczeniu. Po ustanowieniu republiki w roku 1912, część zewnętrzną udostępniono zwiedzającym a w części wewnętrznej mieszkał do 1924 ostatni cesarz Pu Yi. Rok później utworzono na terenie miasta Muzeum Pałacowe. Po inwazji japońskiej miasto kolejny raz uległo zniszczeniu i dopiero w roku 1965 ponownie udostępniono je obywatelom. Jest jeszcze jeden ciekawy fakt związany z najnowszą historią Zakazanego Miasta. Podczas rewolucji kulturalnej stacjonowały tu jednostki wojskowe aby ochronić obiekty przed zniszczeniem z rąk hunbejwinów, czyli członków młodzieżowej Gwardii Czerwonej. Mimo potocznie głoszonych haseł walki rewolucyjnej hunbejwini służyli do prowadzenia wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Hunbejwini pozostawali pod dowództwem towarzysza Mao dopuszczając się rozmaitych przestępstw. I jak to zwykle bywa gdy przestali być użyteczni ich własny przywódca krwawo ich spacyfikował.





Poszczególne bydynki posiadają bardzo kwieciste nazwy takie Brama Najwyższej Harmonii czy Pałac Niebiańskiej Czystości, jednak z uwagi na ich rozbudowane nazewnictwo nie będę przytaczał : ) Ta ostatnia nazwa dotyczy najściślejszej chyba klauzury tego miejsca , to tam mieszkał cesarz. Pałac ten otoczony jest kilkoma pierścieniami murów wysokich na około 6-7 metrów z flankującymi wieżami. Wszystkie dachy pokryte są ceramiczną żółtą dachówką. To co najbardziej rzuca się w oczy to symetria wręcz lustrzane odbicie zabudowy umiejscowionej na osi północ -południe. Całość zbudowana jest na planie prostokąta o długości 960 i szerokości 760. na tym terenie wzniesiono około 800 budynków. Najważniejszym budynkiem państwowym dawnych Chin jest kompleks trzech sal tronowych Taihedian, Zhonghedian i Baohedian. Przeznaczone do audiencji i przygotowywania rozmaitych wydarzeń takich jak na przykład koronacja kolejnego władcy. Wszystkie trzy zbudowane są na potrójnych marmurowych cokołach. Ponadto wszystkie budynki budowane są w oparciu o symbolikę religijną. Cała ta symetria zabudowy maiała symbolizować harmonię i stabilność władzy cesarskiej. To co zobaczyłem w Zakazanym Mieście to wręcz kwintesencja pocztówkowego wyobrażenia Chin. Trudno uwierzyć że tak kiedyś wyglądało Cesarstwo Chin.





Na tym jednak Zakazane Miasto się nie kończyło. Na jego północnym krańcu znajdowały się ,,obiekty rekreacyjne,, cesarskiego dworu czyli park Beihai i park Jingshan. Jest też trzeci park Zhonghai, ale obecnie to miejsce stanowi rezydencje najwyższych władz państwowych CHRL.




Park Beihai – uważam za doskonałe miejsce na pierwsze kroki w Pekinie. Niedrogi bilet, piknikowa atmosfera i rozległe panoramy na okolicę po kilkunastogodzinnym locie zdziałały cuda. Miejsce to mimo sporej ilości spacerujących nie przytłaczało a dodatkowo było tam kilka obiektów na których można było skierować obiektyw. Cały kompleks mieści sięna prawie 70 hektarach. Połowa tych hektarów znajduje się pod wodą a w jej centrum usypana jest wyspa Qionghua na której dominuje lamaistyczna dagoba zwana jakże by inaczej Białą Dagobą. Wygląda monumentalnie. Wzdłuż brzegów stoją Pawilony Pięciu Smoków a północny brzeg zamyka wielka ceramiczna ściana Dziewięciu Smoków. Ma ona długość 27 metrów i wysokość prawie 7 metrów. Jest moc.




Beihai powstał w założeniach na początku X wieku i do jego obecnego stanu przyczyniło się kilka znanych osób takich wspomniany cesarz Yongle czy bardziej znany Kubilaj -Chan. Sama Biała Dagoba to w tym otoczeniu zaledwie czterystu letni budynek powstały w wyniku sugestii tybetańskiego lamy Naomuhana w roku 1651. Sprytnie wykorzystał on chęć cesarza Shunzhi do pokazania swego oddania buddyjskiej religii. Dominująca panoramę parku Biała Dagoba ma 35 metrów wysokości i zbudowana jest z białego marmuru.








Na tym samym bilecie można wejść do parku Jingshan. To dawny park cesarski. Otwarto go dla publiczności w roku 1928. obejmuje powierzchnię 230 000 m². Porośnięty jest drzewami owocowymi, sosnami i cyprysami. Początki parku sięgają dynastii Jin. Głównym punktem parku jest sztuczne wzgórze o wysokości 48 metrów a usypane z ziemi pozostałej z po kopaniu fosy Zakazanego Miasta w 1421 roku. Na jego szczycie wybudowano w 1751 roku pięć pawilonów z których największy nosi nazwę Pawilonu Wiecznej Wiosny i jest najwyższym punktem dawnego Pekinu. Widok z jego tarasu w kierunku Zakazanego Miasta to najlepsza panorama w mieście. Niestety była niedziela i ilość fotografujących z tego miejsca wychodziła poza skalę wyobrażeń , niemniej udało się coś ,,pstryknąć,,












Zamieszczam poniżej ku przestrodze kolejnym odwiedzającym by nie dali się zwieść kolorowym folderom.
