

Będzie bardzo niechronologicznie. Najpierw retrospekcja ………Dawno, dawno temu w odległych czasach moich szczenięcych lat powstała lista trzech miejsc na kuli ziemskiej które koniecznie muszę odwiedzić. Inspirowany prozą Zbigniewa Nienackiego na pierwszym miejscu umieściłem Pragę i w szczęśliwym zbiegu okoliczności moją pierwszą podróżą zagraniczną był miesiąc spędzony w ,,Mieście Stu Wież,,. Drugim punktem, do dziś nie wiem dlaczego była wizyta w Mauzoleum Lenina na Placu Czerwonym w Moskwie, którą zrealizowałem po szesnastu latach od pobytu w Pradze. I wreszcie ostatnim punktem tej krótkiej listy uczyniłem Wielki Mur Chiński. Jeszcze rok temu miejsce to było abstrakcyjnie nieosiągalne. Powodów było wiele. Koszt biletu lotniczego, bariera językowa, odległość i wreszcie strach przed nieznanym. W lutym tego roku zainspirowany opowieściami mojej koleżanki z pracy Wan Fei postanowiłem dokończyć wyzwanie jakie podjąłem ponad czterdzieści lat temu. I jak to w bajkach bywało ,,strach miał wielkie oczy,,.




Dziś już mogę powiedzieć że ta pierwsza wizyta w Kraju Środka to zwiad do większej podróży jaką chcę sobie sprezentować za dwa lata na bardzo okrągłą rocznicę urodzin. W naszej rzeczywistości o wiele prościej się podróżuje. Można zarezerwować hotel, kupić bilety i zdobyć informacje na temat aktualnej sytuacji w miejscu do którego się udajemy. Jeśli nie ma ich w podstawowych portalach informacyjnych są wyspecjalizowane fora, grupy społecznościowe i organizacje pomagające w podróży.

Wielki Mur to jedna z najbardziej znanych budowli na Świecie. Powstawał przez prawie dwa tysiące lat. Zbudowano go w celu ochrony granic Cesarstwa i Jedwabnego Szlaku przed napadami koczowniczych plemion północnej Azji. Doskonale nadawał się też do przekazywania wiadomości dzięki mądremu rozplanowaniu stałych posterunków, z których za pomocą ognia i dymu komunikowano się między wieżami. Wbrew powszechnym wyobrażeniom nie jest to jednorodna budowla. Na Mur składa się sieć fortyfikacji ziemnych, wodnych oraz murowane obwarowania. Budowę muru na szeroką skalę rozpoczął w III wieku przed naszą erą cesarz Qin Shi Huang. Natomiast to co możemy podziwiać dzisiaj to budowle powstałe w czasach dynastii Ming rządzącej w chinach od XIV do XVII wieku. Łączna długość wynosi około 21 000 kilometrów choć są też opinie że może dochodzić do 37 000. I zdementuję tu jeden mit – Wielki Mur nie jest widoczny z kosmosu. Historia jego budowy i modernizacji jest niezwykle bogata więc odsyłam ciekawskich do nieocenionej Wikipedii.




W pierwszym kroku planowania chciałem zobaczyć Pekin, stolicę Chin i tych kilka najbardziej znanych miejsc na jego terenie. W drugim Wielki Mur. Skorzystałem z oferty jednego z wyspecjalizowanych biur podróży i tak trafiłem do miejscowości Mutianyu. Tu druga co do popularności część Muru udostępniona do zwiedzania. To sporej wielkości infrastruktura zapewniająca turystom wejście na Mur, wyżywienie, możliwość przechowania nadmiaru ,,ekwipunku,, i zrobienie zakupów. Bo cały kompleks nakierowany jest na drenaż turystycznych portfeli. Ale nie ma się czym martwić, zbyt drogo nie jest a jeśli mamy choć trochę umiejętności negocjacyjnych i podzielimy początkowo oferowaną nam cenę na cztery, to możemy dokonać sprawunków w korzystnej cenie.




Na Mur prowadzą dwie trasy. My skorzystaliśmy z Zachodniej kończącej się na wieży 20, choć można dojść jeśli sił i determinacji starczy do wieży 23. Na wieży dwudziestej miał się znajdować Taras Bohaterów. Miał, ale był zamknięty z powodu remontu. Miejsce to miało posiadać niesamowita ekspozycję na leżące pod nim zabudowania fortyfikacji. Zwiedzanie Muru wymaga średniej sprawności i kondycji. Mimo stromych podejść i dużej ilości schodów można dostosować tempo zwiedzania do swoich możliwości. Podczas mojej wizyty widziałem sporo wyglądających na osiemdziesiąt lat osób dziarsko idących po nierównej wysokości schodach , a także kilkuletnich berbeci bez problemu pokonujących kolejne stopnie. Jedynym rozczarowaniem jakie miałem to ogromna masa zwiedzających. Trudno było zrobić dobry kadr. Był poniedziałek, dzień w którym Pekin zamyka podwoje swoich muzeów, a strumień ludzki kieruje się na zwiedzanie otwartego na gości Wielkiego Muru. Teraz po powrocie wyrzucam sobie że niezbyt dobrze przygotowałem się do pierwszej szwendy po Chinach. Wielki Mur posiada kilka odcinków do zwiedzania. Wydaje mi się że bardziej odpowiedni dla mnie byłby Jinshanling. Polecany dla fotografujących z uwagi na bardziej ,,dziki,, stan umocnień lecz jednak posiadający turystyczną infrastrukturę. Leży on około 130 kilometrów od centrum Pekinu. Ale na to przyjdzie czas …….







