

Plan tegorocznej rejzy miał dwie lokacje Šumavę w jej środkowej części i Czeskie Średniogórze z jego wulkanicznymi stożkami. Niestety siły ciemności zmieniły założenia i w drugiej części planu zamiast wspinać się na wulkany wylądowałem na kempingu obok jednego z celów moich wakacji – miasta Úštěk. Po ochłonięciu z emocji starcia z siłami mroku dostrzegłem że w sumie to było bardziej korzystne dla Mnie. Kemp Úštěk nad jeziorem Chmielarz w odległości 15 minut spokojnego spaceru od centrum miasta Úštěk, okazał się wehikułem czasu. Nie mogę narzekać na standard, jakość i koszt. Było jak najbardziej OK. Uwaga o wehikule dotyczyła tego ze kemping ten wyglądał jak z lat osiemdziesiątych. Bardzo dużo domków kempingowych, spora baza gastronomiczno – lokalowa i rozrywkowa, twarde zasady pobytu i minimalna odległość od brzegu jeziora Chmielarz. Pobyt na nim toczył się leniwym tempem, było cicho i spokojnie. Na zamianie bazy noclegowej tylko skorzystałem.




A teraz do rzeczy. Miasto Úštěk było jedną z moich tegorocznych destynacji. Chciałem tu wpaść na rynek, zobaczyć co jest do zobaczenia, obfotografować co się da i ruszyć dalej. Było jednak inaczej. Zakochałem się w tym miejscu. Już po pierwszym wejściu na rynek złapałem się na tym ze ta mieścina ma wszystko to co tak bardzo cenię i lubię. Sporo zabytków z różnych epok, ciekawą i bogatą historię a także swoja małą społeczność mieszkańców, której mogłem się przyjrzeć podczas ceremonii święcenia i montażu nowego dzwonu. Nocując kilkaset metrów od rynku od razu wypracowałem sobie rutynę codziennych czynności. Zakupy w Potravinach na rynku, przedpołudniowa kawa z ciastkiem w galerii dawniej ,,U brany,, a obecnie jakże by inaczej ,,Úštěk,,, albo popołudniowe siedzenie w podcieniach budynków. W mieście podobnie jak na kempingu czas toczy się jakby wolniej i spokojniej. Mieszkańców nie jest wielu i widać ich relacje jak na dłoni. Tak, Úštěk to miejsce w którym chciałbym być lub bywać częściej.





Úštěk ma dogodne położenie komunikacyjne. Z Litomierzyc jest tutaj mniej niż 20 kilometrów do Czeskiej Lipy podobnie. Dla miłośników większych miast do Usti nad Łabą mamy trochę dalej ale niewiele. Liczba mieszkańców oscyluje wokół 2800 dusz. Z tym że dotyczy ta liczba zarówno historycznego centrum jak i 21 okolicznych miejscowości wiejskich. Samo miasto leży na dobrze widocznym wzgórzu z piaskowca. Z powodu takiej lokalizacji miasto prezentuje się z każdej strony pocztówkowo. Z uwagi na te pocztówkowe widoki Úštěk często był wykorzystywany jako plan filmowy. Od roku 1980 Úštěk uzyskał status miejskiego rezerwatu zabytków i jest najmniejszym tego typu rezerwatem w Czechach. Uroda miasta zdeterminowana została przez jego położenie na piaskowcowym cyplu, które ograniczyło a wręcz uniemożliwiło rozwój sieci ulic. Główny szlak handlowy z Litomierzyc do Czeskiej Lipy przebiegał przez ów cypel z piaskowca a więc przez centrum miasta. Wjazdu na rynek strzegły dwie bramy – Czeska zburzona w 1830 roku i Niemiecka, którą w roku 1882 rozebrano z powodu uniemożliwienia wjazdu do miasta wozów. Lokalizacja wymusiła też specyficzną budowę domów. Działki były wąskie i głębokie dlatego w piaskowcu drążono wielopiętrowe piwnice. Układ tych piwnic nie zmienił się do dziś. Część piwnic zabudowano drewnianymi ,,pawlaczami,, i jest to też atrakcja miasta zwana ,,Ptasimi domkami,,.

Początki miasta znaleziono w X wieku. W średniowieczu wiódł tedy szlak handlowy na Łużyce. W wieku XIV panowie na Michalovicach zbudowali tu zamek. Rok 1361 jest data otrzymania przez Úštěk praw miejskich. Potem miasto przechodzi z rąk do rąk jak to zawsze w historii bywa. W 1426 roku husycki hetman Vaclav Carda z Petrovic rozbudowuje fortyfikacje. Powstaje istniejąca do dziś wieża Pikarta. Wiek XVI to gruntowna przebudowa w [późnogotyckim stylu i budowa ratusza. Ciekawostka jest że już w roku 1571 miasto ma drewniany system wodociągowy. W 1623 miasto przekazano Jezuitom i rozpoczęto uprawę chmielu. W 1722 następuje likwidacja cmentarza na rynku a jego miejscu powstaje budynek dekanatu autorstwa Octavio Broggio. Na miejscu dawnego kościoła św. Michała powstaje symbol miasta barokowy kościół św. Pawła i Piotra. Potem po kresie spokoju następuje Układ Monachijski i włączenie tych terenów do III Rzeszy a w 1945 roku wysiedlono prawie 50% mieszkańców mających pochodzenie niemieckie. Lata 50-te to czas uznania Úštěku i jego okolic za tereny rekreacyjne i turystyczne. Powstaje jezioro Chmielarz na bazie dawnego stawu rybnego i tworzy się na terenie miasta rezerwat miejski.














Jak zawsze podczas moich podróży lubię ,,zahaczyć,, o jakieś judaica. Często zachwyca mnie egzotyka takich miejsc. Piszę egzotyka bo i ornamentyka i symbolika żydowska pociąga mnie swoja odmiennością i tajemniczością. W Úštěk jest ich sporo. W centrum jest ładnie odnowiona synagoga, może nawet zbyt ładnie. Natomiast odległy o rzut burakiem od centrum cmentarz żydowski to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc jakie ostatnio odwiedziłem. Najstarszy pochówek tu zanotowany miał miejsce w 1570 roku choć rodowód cmentarza jest starszy. Pochówki trwały prawie do 1938 roku potem rozpoczął się proces dewastacji i dopiero w latach 80-tych rozpoczęto rekonstrukcję. Niestety sali obrzędowej i oryginalnego obmurowania nie udało się uratować.






Podobna sytuacja była z synagogą ale obecni lśni ona pełnym blaskiem. Obok niej odrestaurowano dawny cheder i dom rabinacki w którym jest skromna ekspozycja dotycząca historii żydów usteckich. Na pewnego rodzaju ,,kalwarii,, prowadzącej do cmentarza zilustrowano na tablicach historię okolicznych obiektów kultury żydowskiej bogato ilustrowanych archiwalnymi zdjęciami. Tak , ten cmentarz trzeba koniecznie odwiedzić będąc tutaj. Synagoga powstała w latach 1791-1794 w stylu klasycystycznym na miejscu dawnej drewnianej świątyni. W skali kraju to unikatowa konstrukcja na stromym zboczu na fundamentach z piaskowca. Posiada parterowy front i wieżową strukturę od tyłu. Niszczejącą uratowała Federacja gmin Żydowskich i obecnie oprócz świadczenia ,,usług,, turystycznych służy też do celów religijnych dla wyznawców z Pragi, pobliskiego kurortu Stare Splavy i odwiedzających z USA.




Od jakiegoś czasu zastanawiam się gdzie spędzić ,,jesień,, zycia i Niderlandy w których mieszkam raczej się do tego nie nadają. W Czechach mam już kilka upatrzonych miejsc gdzie mógłbym, a nawet chciabym. Úštěk jest w ścisłej czołówce.
